Ponieważ musiałam trochę odpocząć, piszę dopiero teraz. Nie jestem zabobonna, jednak piątek, trzynastego zupełnie mnie nie nastrajał do pisania. Walczyłam z sobą, by nie dać się kolejnemu przeziębieniu. Wiosna jest piękna, lecz niesie z sobą dodatkowe zagrożenia...
Dzisiaj jest lepiej.
No a w czwartek...dużo się działo.
Od rana spotkanie ze Stowarzyszeniem "Arka". Cieszyliśmy się bardzo, że dotarła do nas cała "silna grupa" z panią prezes na czele. Agata Krzyżanowska zauroczyła nas swoimi wierszami i wydawnictwami, które od siedmiu lat prowadzi Stowarzyszenie.
Potem zaprezentowała się Małgorzata Mówińska-Zyśk, która wspaniale włada zarówno smyczkiem jak i piórem. Jej gra na skrzypcach i wiersze z ostatniego tomiku "Z zamyśleń" wprowadziły nas w prawdziwie artystyczny nastrój. Całość dopełnił mąż Małgosi - Waldemar Zyśk, który barwnymi obrazami i barwnym słowem, jak prawdziwy artysta plastyk, namalował nam słowny obraz-portret tegorocznego bohatera naszego miasta - Leona Wyczółkowskiego.
Tak rozpoczęliśmy obchody Roku Leona Wyczółkowskiego w naszym Związku i program "Niewidomi u Leona". Całość dopełnił film, podarowany nam przez Adama Gajewskiego "Leon: wrażliwy zawodowiec", który dla osób niewidomych był komentowany i uzupełniany różnymi ciekawostkami z życia artysty, przez pana Waldemara.
To jeszcze nie koniec. Chwila przerwy na obiad, spotkanie z Radą Klubu i Dyrekcją a potem ruszamy z Małgosią do kawiarni literackiej na uroczyste 50 spotkanie autorskie do "Modraczka".
Wielka uroczystość, wspaniały klimat. Przypomnienie wszystkich, którzy mieli swoje spotkania w tej kawiarni na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Barbara Jendrzejewska wyreżyserowała wszystko z precyzyjną dokładnością. Zaangażowała autorów do czytania wierszy - nie swoich, lecz różnych przyjaciół, którzy mieli swoją interpretację. Całość wzbogacił recital Romy Warmus i wielki, urodzinowy tort!
Uczta dla ducha, ale ciało trochę odmówiło posłuszeństwa - za długi maraton.
fot. Ryszard Grześkowiak
Rysiu, dziękuję za dokumentowanie naszych wrażeń
sobota, 14 kwietnia 2012
środa, 11 kwietnia 2012
Święta, święta i po świętach...
Miło spotkać się całą rodzinką.
Teraz to tak nie często się udaje.
Dwa dni, na szczęście, nie upłynęły tylko na jedzeniu. Był czas wspólne rozmowy, gry i na spacery. Dobrze, że młodzi wyciągnęli starszych.
Pierwszego dnia na spacer po naszym parku,
drugiego natomiast do Myślęcinka. Bardzo sympatycznie, chociaż jeszcze mało wiosennie i wietrznie.
Od wtorku trzeba było zacząć pracę i przygotowania nad nowym programem w Klubie.
Teraz to tak nie często się udaje.
Dwa dni, na szczęście, nie upłynęły tylko na jedzeniu. Był czas wspólne rozmowy, gry i na spacery. Dobrze, że młodzi wyciągnęli starszych.
Pierwszego dnia na spacer po naszym parku,
drugiego natomiast do Myślęcinka. Bardzo sympatycznie, chociaż jeszcze mało wiosennie i wietrznie.
Od wtorku trzeba było zacząć pracę i przygotowania nad nowym programem w Klubie.
piątek, 6 kwietnia 2012
WIELKANOC 2012
Święto Paschy
wciąż napełnia nas radością
budzi się nadzieja
wraz ze Zmartwychwstałym
Rozjaśnia się tunel zwątpienia
a na drogowskazie życia
widać jasną drogę
Za nami Gorzkie Żale
i Droga Krzyżowa
przed nami pokora
i chęć bycia lepszym
Rozpostartymi ramionami
Krzyż woła nas do siebie
przytula i wskazuje drogę ku wieczności
Przedświąteczny tydzień
Bardzo pracowity. W Okręgu "urwanie głwy': rekolekcje wielkopostne, szkolenie animatorów nowego programu "Poznaj siebie 3", prezydium Zarządu Okręgu, posiedzenie plenarne i przygotowywanie kolejnych programów...
Od poniedziałku do środy w ciągłym biegu. Od czwartku powolne wyciszenie - rozpoczynamy Triduum Paschalne, zdrowie też trochę odmówiło posłuszeństwa, trzeba trochę zwolnić.
Warto jeszcze wspomnieć o kolejnym poniedziałkowym spotkaniu Klubu "Esperanta Amiko" w Pianoli, gdzie nasi przygotowali temat "zwiastuny wiosny". Opisy ptaków czytane brajlem i w języku esperanto, wzbogacane odgłosami ptaków, które próbowaliśmy zidentyfikować wprowadziły nas trochę w wiosenny nastrój. Szkoda, że na dworze jeszcze bardzo niewiosennie.
Nawet świąteczny kiermasz sobotnio-niedzielny odbył się w prawie zimowych nastrojach. Dobrze, że w ciepłych i przytulnych pomieszczeniach Pałacu Ostromeckim.
Od poniedziałku do środy w ciągłym biegu. Od czwartku powolne wyciszenie - rozpoczynamy Triduum Paschalne, zdrowie też trochę odmówiło posłuszeństwa, trzeba trochę zwolnić.
Warto jeszcze wspomnieć o kolejnym poniedziałkowym spotkaniu Klubu "Esperanta Amiko" w Pianoli, gdzie nasi przygotowali temat "zwiastuny wiosny". Opisy ptaków czytane brajlem i w języku esperanto, wzbogacane odgłosami ptaków, które próbowaliśmy zidentyfikować wprowadziły nas trochę w wiosenny nastrój. Szkoda, że na dworze jeszcze bardzo niewiosennie.
Nawet świąteczny kiermasz sobotnio-niedzielny odbył się w prawie zimowych nastrojach. Dobrze, że w ciepłych i przytulnych pomieszczeniach Pałacu Ostromeckim.
czwartek, 29 marca 2012
kolejny tydzień
Sympatyczny akcent tygodnia:
Wyjazd do Warszawy na kolejne spotkanie. Tym razem z moją bratową Jolą, która juz piąty raz uczestniczyła w moich spotkaniach autorskich.
W Tyflogalerii, jak zwykle...gościnnie i przytulnie. Pani Grażyna emanuje ciepłem i radością. Wszyscy bardzo życzliwi i otwarci. Jak miło, że w moim spotkaniu uczestniczyli również „starzy, dobrzy znajomi". Dziękuję Ewuniu i Andrzeju - na Was zawsze można liczyć.
Wzbogaciłyśmy sobie ten wyjazd wizytą rodzinną - u Cioci Dosi, która jak zawsze z uśmiechem i radością nas powitała.
Wyjazd do Warszawy na kolejne spotkanie. Tym razem z moją bratową Jolą, która juz piąty raz uczestniczyła w moich spotkaniach autorskich.
W Tyflogalerii, jak zwykle...gościnnie i przytulnie. Pani Grażyna emanuje ciepłem i radością. Wszyscy bardzo życzliwi i otwarci. Jak miło, że w moim spotkaniu uczestniczyli również „starzy, dobrzy znajomi". Dziękuję Ewuniu i Andrzeju - na Was zawsze można liczyć.
Wzbogaciłyśmy sobie ten wyjazd wizytą rodzinną - u Cioci Dosi, która jak zawsze z uśmiechem i radością nas powitała.
środa, 21 marca 2012
Gorzów Wlkp. w marcu
19 marca Moje promocyjne spotkanie z nowym tomikiem poezji
w Bibliotece Wojewódzkiej w Gorzowie Wielkopolskim
a także:

Zaczynam rozumieć dlaczego Dziadziuś tak pokochał to miasto.
Wspaniali ludzie, wspaniały klimat!
„Słowa - moje światło" zostało życzliwie przyjęte i (jak uczestnicy spotkania twierdzili) przyjemnie słuchało się wierszy przeplatanych wspomnieniami. Nie ukrywam, że miałam tremę. Jak poprowadzić spotkanie, by nawiązywało do mojego miejsca urodzenia, mojej pasji i twórczości?
Cieszę się, że dzięki dyrekcji bilioteki, która zaoferowala pokoje gościnne i życzliwości przyjaciół, mogłam również odwiedzić cmentarz - by złożyć wiązankę na grobie Dziadków, jak również odwiedzić znajomych.
w Bibliotece Wojewódzkiej w Gorzowie Wielkopolskim
a także:

Zaczynam rozumieć dlaczego Dziadziuś tak pokochał to miasto.
Wspaniali ludzie, wspaniały klimat!
Nie da się opisać całego pobytu, gościnności i serdeczności z jaką się spotykałyśmy, wraz z moją towarzyszką podróży - Marleną.
Dwa dni minęły bardzo szybko i trzeba było wracać do rzeczywistości...„Słowa - moje światło" zostało życzliwie przyjęte i (jak uczestnicy spotkania twierdzili) przyjemnie słuchało się wierszy przeplatanych wspomnieniami. Nie ukrywam, że miałam tremę. Jak poprowadzić spotkanie, by nawiązywało do mojego miejsca urodzenia, mojej pasji i twórczości?
Cieszę się, że dzięki dyrekcji bilioteki, która zaoferowala pokoje gościnne i życzliwości przyjaciół, mogłam również odwiedzić cmentarz - by złożyć wiązankę na grobie Dziadków, jak również odwiedzić znajomych.
środa, 14 marca 2012
Marcowe nowinki
Dobre wiadomości:
- Wczoraj odebrałam z drukarni moje kolejne dziecko- nowy tomik poezji
„Słowa - moje światło".
Co czułam? Radość, satysfakcję, trochę lęku: jak zostanie przyjęty?
Teraźniejszość spleciona z historią i twórczym optymizmem zaszczepionym przez dziadków- takie było jedno z moich zamierzeń. Czy wyszło? - zobaczymy!
Słowa kołyszą
słowa ranią
oddają kształt
i barwy życia
Z nich się wyrywa
srebro mowy
monolog dialog
epopeja
Bo na początku
było słowo...
a nie
złoto milczenia
- Trochę wcześniej (ale też warto o tym wspomnieć) obchodziliśmy nasz mały jubileusz! To już pięć lat jak Okręgowy Klub Aktywności Twórczej i Kulturalnej „OKATiK", działający przy Okręgu Kujawsko-Pomorskim Polskiego Związku Niewidomych, jest organizatorem różnych inicjatyw kulturalnych. Kierować takim Klubem to sama przyjemność, chociaż i duże wezwanie. Cieszę się, że jakoś starcza mi sił i pomysłów. Nie da się ukryć, że bez zaangażowania Rady Klubu „nie dałabym rady" - dlatego im należą się te gratulacje!
- Wczoraj odebrałam z drukarni moje kolejne dziecko- nowy tomik poezji
„Słowa - moje światło".
Co czułam? Radość, satysfakcję, trochę lęku: jak zostanie przyjęty?
Teraźniejszość spleciona z historią i twórczym optymizmem zaszczepionym przez dziadków- takie było jedno z moich zamierzeń. Czy wyszło? - zobaczymy!
Słowa kołyszą
słowa ranią
oddają kształt
i barwy życia
Z nich się wyrywa
srebro mowy
monolog dialog
epopeja
Bo na początku
było słowo...
a nie
złoto milczenia
- Trochę wcześniej (ale też warto o tym wspomnieć) obchodziliśmy nasz mały jubileusz! To już pięć lat jak Okręgowy Klub Aktywności Twórczej i Kulturalnej „OKATiK", działający przy Okręgu Kujawsko-Pomorskim Polskiego Związku Niewidomych, jest organizatorem różnych inicjatyw kulturalnych. Kierować takim Klubem to sama przyjemność, chociaż i duże wezwanie. Cieszę się, że jakoś starcza mi sił i pomysłów. Nie da się ukryć, że bez zaangażowania Rady Klubu „nie dałabym rady" - dlatego im należą się te gratulacje!
sobota, 10 marca 2012
marzec
Kolejne spotkania i wyjazdy
Właśnie wróciłam ze Żnina, odwiedziłam Księgarnię Pałucką. Już dawno planowałam to zrobić, jednak ciągle brakowało czasu. Mam nadzieję, że moi żnińscy przyjaciele nie będą mieli już problemów - „gdzie można dostać moje książki".
Baszta stoi na swoim miejscu, chociaż reszta mocno się pozmieniała.
Zawsze z przyjemnością wracam w rodzinne strony. Wnuczki moich braci są „słodkie" - zarówno Marysia jak i Malinka, która kolekcjonowała kotki.
Wyjątkowy dzień kobiet zakończony w Żninie
Przedtem spotkanie z moją grupą „OKATiKa" w Ośrodku dla dzieci niewidomych SOSW nr 1
5 marca natomiast esperanckie „Tago de virinoj", tym razem w Pianoli, która przyjęła nas serdecznie
Właśnie wróciłam ze Żnina, odwiedziłam Księgarnię Pałucką. Już dawno planowałam to zrobić, jednak ciągle brakowało czasu. Mam nadzieję, że moi żnińscy przyjaciele nie będą mieli już problemów - „gdzie można dostać moje książki".
Zawsze z przyjemnością wracam w rodzinne strony. Wnuczki moich braci są „słodkie" - zarówno Marysia jak i Malinka, która kolekcjonowała kotki.
Wyjątkowy dzień kobiet zakończony w Żninie
Przedtem spotkanie z moją grupą „OKATiKa" w Ośrodku dla dzieci niewidomych SOSW nr 1
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















