Jeszcze do teraz serce bije szybciej na wspomnienie koncertu w Filharmonii Pomorskiej, na który wybrałyśmy się 6 marca. Fantastyczny repertuar, znakomita orkiestra, charyzmatyczny dyrygent oraz niezwykle utalentowany młody wirtuoz skrzypiec – Jakub Staszel.
Repertuar tego wyjątkowego koncertu dotyczył „Słonecznej Italii”. Ja poczułam prawdziwy powiew wiosny zanurzając się w wyjątkowej muzyce naszej Symfonicznej Orkiestry FP. Jednak to co zdołał wydobyć ze skrzypiec ten młodziutki solista to była REWELACJA!
A wysłuchaliśmy tego wieczoru I Koncert skrzypcowy D-dur op.6 Niccolasa Paganiniego, Uwerturę do opery „Semiramida”, którą skomponował Gioacchino Rossini i na zakończenie „Pinie rzymskie” – poemat symfoniczny Ottoriniego Respighi. Było to coś niesamowitego, szczególnie finał, który wstrząsnął murami Sali koncertowej. Orkiestra zagrała ze wszystkich stron: z góry, z dołu, ze strony prawej i lewej – prawdziwa wirtuozeria pod dyrekcją Marka Pijarowskiego. W ten niesamowity nastrój i tajniki poszczególnych utworów wprowadził nas, jak zwykle, prowadzący Cezary Nelkowski. Fantastyczny wieczór spędzony w damskim towarzystwie (łącznie z mają córeczką) i w ramionach wspaniałej muzyki, był preludium zbliżającego się Dnia Kobiet.
Przed koncertem o dźwiękowych doświadczeniach mogłyśmy posłuchać w niezwykle interesującym wykładzie prof. dr hab. Macieja Wróbla– kierownika Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy.
Natomiast dwa dni wcześniej, uczestniczyłam w innym spotkaniu w ramach Klubu Melomana i również w porywającym koncercie. Tym razem była to Capella Bydgostiensis pod batutą jej szefa Piotra Pławnera. Spotkanie z muzyką dwóch kompozytorów, którzy zmienili naszą historię muzyki klasycznej: Bacha i Bethovena. dwaj najwybitniejsi niemieccy kompozytorzy często zaliczani do tzw. „trzech B” (wraz z Brahmsem)
W roli solistki wystąpiła niezwykle utalentowana flecistka Małgorzata Bobińska (rodowita Bydgoszczanka), urzekając publiczność swoją wrażliwością i muzyczną ekspresją. Przed koncertem natomiast odbyło się spotkanie, podczas którego mieliśmy okazję bliżej poznać artystkę i porozmawiać o muzyce.
Wprawdzie nie stanęłyśmy z Heleną do zbiorowego zdjęcia na zakończenie spotkania Klubu Melomana, ale spotkana „Bacha” zrobiła nam kilka sympatycznych fotek.Coś w tym jest, że poezji bliżej do muzyki niż do szeroko pojętej literatury. To poezja wpadająca w duszę z nutkami melancholii i rozmarzenia. Romans na skrzypce i orkiestrę z urzekającym fletem. Prawdziwe „BB+ B (M.Bobińska)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz