środa, 31 grudnia 2025

Czas na podsumowanie roku

Zwykle pod koniec roku dokonuję podsumowanie mojej aktywności w środowisku literackim. 

Zacznę może od tego co udało mi się zrealizować w ramach zaplanowanych wyzwań. Było to moje podsumowanie i zakończenie wspomnień rodzinnych. Tryptyk o Mamie i Dziadkach kosztował mnie sporo pracy, ale też dał wiele satysfakcji z "Powrotu do korzeni", które mam nadzieję, że w przyszłości zaprocentują. 

Odbyło się zaplanowane spotkanie w Lubostroniu, o którym pisałam w kwietniowych aktualnościach, gdzie podałam również  adres do filmiku z tego spotkania.

Dużo emocji włożyłam w wiersze dla Hazel i Rysia, gdy wyjeżdżaliśmy na ich wesele do Londynu i musiałam (zgodnie z ich prośbą) zaprezentować podczas uroczystości.  

Jestem wdzięczna Wiesiowi za przetłumaczone wiersze z tomiku "Słowa- moje światło" na język angielski, które zostały opublikowane, tak jak planowałam, czyli w tym roku.

Zakończyłam również swoje spotkania w Letnim Salonie Poetyckim, które organizowałam od 2019 roku w ramach swojego (trzeciego) autorskiego projektu literackiego. W sumie spotkań tych było ok 30 i wielu poetów prezentowało swoją twórczość na moim tarasie słów. Ostatnie, sierpniowe spotkanie poświęcone zostało twórczości Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i zostało udokumentowane przez Janka w formie filmiku. 

Ostatnia Bydgoska Środa Literacka, która miała miejsce 3 grudnia 2025 roku, była podsumowaniem mojej dotychczasowej twórczości i działalności. Podczas niej mogłam podziękować wszystkim, którzy wyciągnęli do mnie pomocną dłoń i mobilizowali do pracy. Podziękowałam serdecznie bibliotece i Alince, która tak pięknie kontynuuje mój projekt spotkań w ramach Bydgoskich Śród Literackich. 

Miałam też kilka miłych niespodzianek w postaci publikacji w innych zbiorowych wydawnictwach. Niespodzianką były dla mnie wiersze tłumaczone na francuski i ukraiński, które ukazały się w kolejnym almanachu pod redakcją pana Stefana Pastuszewskiego "W polsko-ukraińskim kręgu", a także moja relacja ze spotkania w Lubostroniu podsumowująca mój "Powrót do korzeni", która ukazała się w "Bibliotekarzu kujawsko-pomorskim" nr2(65)2025.

Na koniec roku spotkała mnie jeszcze jedna miła niespodzianka, która okazała się dodatkowym prezentem gwiazdkowym. Jak to określił sam autor Paweł Skutecki, to osobisty przewodnik po bydgoskiej poezji, czyli "Poeci znad Brdy". 

Bartłomiej Siwiec, poeta, prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału Bydgoskiego we wstępie  zatytułowanym "Lekcja poezji po bydgosku" pisze: Ta książka to próba zbudowania mostu między poetą a czytelnikiem, pomiędzy nauczycielem a uczniem, ale też pomiędzy samymi poetami, ponieważ w jednej, zwartej publikacji udało  się przedstawić sylwetki znanych, bydgoskich poetów i ich wiersze.

Nawet nie przypuszczałam, że znalazłam się w tym gronie i to na sześciu stronach. Znalazł się tam mój wiersz "Jesień", jego szczegółowa analiza i proponowany temat lekcji ze szczegółowym konspektem  "Jesień, wspomnienia i bliscy, których już nie ma" - poznajemy poezję Heleny Dobaczewskiej-Skonieczki. Dobre i miłe zakończenie roku.

 




niedziela, 21 grudnia 2025

Coraz bliżej święta


 Za nami czwarta niedziela adwentu, czyli oczekiwania na Boże Narodzenie. Dawniej, już od 1 grudnia, rozpoczynałam pracę nad przygotowaniem świąt. Teraz czas pędzi szybciej, ale wszystko będzie dobrze. Jutro przyjadą dzieci i rozpoczną się prawdziwe przygotowania.



Już Asia przyjechała i w domu zrobiło się radośniej
 

 Jako pierwsze świętowanie harcerskie.

niedziela, 7 grudnia 2025

O 41. BYDGOSKIEJ ŚRODZIE LITERACKIEJ

Jest już gotowy filmik z 41 Bydgoskiej Środy Literackiej, 
która poświęcona była mojej twórczości literackiej

Biblioteka tak ciepło opisała literackie zakończenie roku, jakie miało miejsce 3 grudnia w ramach Bydgoskich Śród Literackich. Nie spodziewałam się tak serdecznego spotkania i sympatycznego przyjęcia, które było dla mnie jednocześnie podziękowaniem i podsumowaniem naszej wieloletniej współpracy. Jestem wdzięczna wszystkim, których spotykałam na swojej drodze, z którymi miałam przyjemność współpracować i działać na niwie kultury, a szczególnie literatury.

Niestety, zdrowie nie pozwala mi dalej tak aktywnie uczestniczyć w życiu literackim. Wszystkim twórcom i działaczom życzę nieustannej weny, dalszej ochoty do działania i dzielenia się swoją twórczością. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną tego dnia, uczestniczyli w spotkaniu, czytali moje wiersze i stworzyli niezapomniany klimat. Szczególne podziękowania należą się Alince Rzepeckiej, która dzielnie kontynuuje i prowadzi dalej Bydgoskie Środy Literackie.

📸 Fotorelacja z Bydgoskiej Środy Literackiej - spotkanie z Heleną Skonieczką, relacja z Biblioteki

Za nami wyjątkowy wieczór, podczas którego gościliśmy Helenę Skonieczkę – koordynatorkę cyklu, animatorkę życia literackiego i osobę od lat zaangażowaną w promocję kultury słowa.
Spotkanie stało się okazją do rozmowy o historii i idei całego przedsięwzięcia, a także o tym, jak ważna jest przestrzeń, w której literatura może wybrzmiewać w bliskim kontakcie z czytelnikiem.
Podczas wydarzenia panowała ciepła, pełna uważności atmosfera. Helena Skonieczka opowiadała o swoich doświadczeniach, o kulisach pracy nad cyklem i o inspiracjach, które od lat prowadzą ją przez świat literatury.
Publiczność chętnie włączała się w dialog, pojawiały się wspomnienia, refleksje i pytania, a także rozmowy o twórcach i spotkaniach, które szczególnie zapisały się w pamięci.
Nie zabrakło chwil wzruszeń i uśmiechu, a na zakończenie — wymiany serdeczności, dedykacji i pamiątkowych zdjęć.

W zapowiedziach:

O spotkaniu 3 grudnia z Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy

kultura w zasięgu

kalendarium imprez

kultura literacka Pisarze

Puls Bydgoszczy 1 grudnia tak zapowiadał spotkanie


wtorek, 2 grudnia 2025

Moje pisanie i kolejne rocznice

Moje pisanie ma swoje korzenie rodzinne i osobiste. Wychowywałam się w rodzinie z korzeniami wileńskimi, kochającą i szanującą sztukę, związaną z literaturą. Miało to zapewne duży wpływ na rozwój zainteresowań literaturą, czy innymi dziedzinami sztuki właściwie całej mojej rodziny, mojego rodzeństwa i również jego potomstwa. W rodzinie Dobaczewskich jest sporo osób piszących, publikujących.

Moje ograniczenia wzrokowe spowodowały, że przez dłuższy czas nie dzieliłam się swoją twórczością. Ważniejsze było dla mnie pisanie, niż publikowanie. Piszę od ponad 50 lat, jednak oficjalnie publikuję i redaguję od 26 lat. Początkowo były to artykuły (eseje, reportaże) do prasy specjalistycznej. Często związanej z osobami mającymi problemy wzrokowe, dotyczyły one szeroko pojętej arteterapii, działalności artystycznej, czy twórczości literackiej. Wtedy nie dzieliłam się jeszcze swoją twórczością poetycką. Dopiero po wydaniu pierwszej publikacji poetyckiej, która miała miejsce w Kielcach, w 2007 roku.

Chociaż przylgnęła do mnie etykietka „ poetka” nie jestem pewna, czy to jest dla mnie najważniejsza forma twórczości. Uważam się za osobę „piszącą”, „uprawiającą poezję” (jak to lubi określać m. in St. Pastuszewski) ale również inne formy literackie.

Dlaczego piszę? Ponieważ uważam, że wszelka działalność twórcza wchodzi w zakres definicji człowieka; twórczość to praca, której efekty wciąż są doskonalone z wewnętrznej potrzeby.

Prawie każdy człowiek odczuwa wewnętrzną konieczność zajmowania się sztuką w jakikolwiek sposób (to często pochłania większość jego życia). Tworzy się zwykle głównie dla siebie, żeby samego siebie pokonać, przeskoczyć, tworząc coraz to coś lepszego. Siła utworu leży w potędze indywidualności, osobowości, odkrywczości spojrzenia. A jeżeli przy okazji autor także znajduje takich odbiorców, którzy jego twórczość rozumieją i chwalą, jest to pełnia szczęścia, nie jest to jednak do życia konieczne. Uważam, że samorozwój artystyczny jest czymś o wiele wartościowszym od sławy. Niestety mało kto to rozumie, stąd uważają mnie za niepoprawną idealistę, niewiele znacząca w bydgoskim świecie literackim, lecz mi to nie przeszkadza.

Piszę tak jak czuję, piszę wyłącznie szczerze, nie poszukuję, nie eksperymentuję, chociaż ciągle chcę się doskonalić. Przy tym nie wierzę w sterowany rozwój sztuki. Poeta powinien samoczynnie zaczynać tam, gdzie skończyło poprzednie pokolenie, nie ma sztuki bez kontynuacji. W związku z tym piszę trochę tradycyjnie, bo w to wierzę. Inspiracji zawsze szukam w sobie i poza sobą, w świecie materialnie mnie otaczającej rzeczywistości, związanej z przyrodą, naturą, czy sztuką. Ale zarazem piszę tak, że nikt by raczej nie uwierzył, że moje wiersze napisał ktoś z pokolenia moich dziadków. Piszę tak, jak piszę, bo inaczej nie umiem, bo inne pisanie nie byłoby autentycznie moje.

W młodości zdawało mi się, że poezja istnieje po to, by zbawić świat. I że ja sama się do tego przyczynię. Myśleliśmy tak chyba wszyscy, wszyscy piszący w moim środowisku. Teraz jednak już wiem, że to niestety nieprawda. Świata ludzkimi siłami zbawić się nie da.
Poezja jest jednak niezbywalnym elementem naszego patrzenia na rzeczywistość, jej postrzegania i interpretowania.

Jutro moje ostatnie spotkanie autorskie w Bibliotece Wojewódzkiej w ramach Bydgoskiej Środy Literackiej, gdzie będę chciała podsumować swoją twórczość i podziękować Bibliotece za te wszystkie lata współpracy. Jest to dla mnie bardzo ważna data - 54 rocznica śmierci mojej Mamy, dlatego właśnie Jej będę chciała dedykować wiersze wybrane przez uczestników spotkania.

Nie dam rady już sama ich zaprezentować (przeczytać) dlatego poprosiłam inne osoby o wybranie z poszczególnych tomików wierszy, które przypadły im szczególnie do serca. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. 

Wezmę ze sobą również swoją najmniejszą książeczkę - mój pierwszy tomik. Książeczkę zrobioną własnoręcznie przez dziadka Korsaka i podarowaną mi ponad 60 lat temu, jako miniaturowy zeszycik. Jeszcze jako uczennica (potajemnie) wpisywałam tam swoje najbardziej ulubione wiersze. Ta miniaturka ma niecałe 5 cm, jak ja tam wpisywałam teksty, jakimi miniaturowymi literkami? Dzisiaj już tego nie jestem w stanie  nawet odczytać. Zastanawia mnie jednak, czy rzeczywiście dziadkowie nie wiedzieli, że piszę. Tego już się nie dowiem i właściwie jakie to ma znaczenie. Jednak miło odnajdywać takie pamiątki.